PolskiEnglishFrançais
"Ludzie są gorsi od najokrutniejszych zwierząt." - Baltazar Gracian
Współpraca
salford.jpg
Sponsorzy
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Karpacka Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.
Deutsche Bank PBC Spółka Akcyjna
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Karpacka Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.
Deutsche Bank PBC Spółka Akcyjna
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Karpacka Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.
Deutsche Bank PBC Spółka Akcyjna
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Karpacka Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.
Deutsche Bank PBC Spółka Akcyjna
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Karpacka Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.
Deutsche Bank PBC Spółka Akcyjna
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Karpacka Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.
Deutsche Bank PBC Spółka Akcyjna
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Karpacka Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.
Deutsche Bank PBC Spółka Akcyjna
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Karpacka Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.
Deutsche Bank PBC Spółka Akcyjna
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Karpacka Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.
Deutsche Bank PBC Spółka Akcyjna
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Karpacka Spółka Gazownictwa Sp. z o.o.
Deutsche Bank PBC Spółka Akcyjna
Pogotowie dla saren
PLN 50 000
donation thermometer
donation thermometer
PLN 6 531,79
donation thermometer
12%
Ostatnia wpłata
22.01.2012r.
Newsletter ORZW

Chcesz wiedzieć o aktualizacjach w ośrodku? Podaj nam swojego maila.







Zimujące bociany białe...

Z dnia na dzień słupki rtęci wskazują coraz niższe temperatury. Ostatnie osobniki bociana białego już dawno poderwały się do swojej corocznej wędrówki. Pośród naszych podopiecznych ponad połowie udało się przywrócić zdolność migracyjną. Na początku września wzbiły się w powietrze i po zatoczeniu, w ramach pożegnania, kilku wysokich kręgów nad naszą placówką ruszyły w dalekodystansową podróż, kierując się na południe. Niestety w tym sezonie nie udało się odlecieć pozostałej połowie, czyli ponad sześćdziesięciu bocianom białym. Pośród nich około piętnastu to stali kuracjusze, którzy ze względu na znaczne obrażenia są zmuszeni pozostać u nas dożywotnio. Reszta to pacjenci, których nie udało się wyleczyć przed ostatnimi odlotami migracyjnymi do Afryki. W powietrze będą w stanie wzbić się dopiero w przyszłym roku. Prawdopodobnie tej jesieni trafi do nas jeszcze około dwudziestu kolejnych ptaków. Postrzelenia, złamania, porażenia, zatrucia, to kilka z przyczyn, z powodu których bociany trafiają do naszego ośrodka. Ich leczenie i utrzymanie jest niezwykle kosztowne. Jak co roku otwieramy akcję zatytułowaną: "Zimujące bociany białe". Dzięki niej mogą Państwo pomóc naszym pacjentom przetrwać przyszłe mrozy. Wszystkie fundusze otrzymane za pośrednictwem tej zbiórki przekażemy na zaspokojenie potrzeb naszych zimujących ptaków. Przy pomocy tych środków będziemy w stanie zakupić niezbędną ilość pokarmu i słomy, które z miłą chęcią przyjmiemy również w formie darowizny rzeczowej. W jednym miesiącu zimowym musimy zapewnić podopiecznym niemal tonę pokarmu, który jest im niezbędny do prawidłowego funkcjonowania. Przy niesprzyjającym klimacie obfitość odżywczego pożywienia jest głównym czynnikiem warunkującym pozytywną aklimatyzację bocianów w mroźnym otoczeniu i nie możemy sobie pozwolić na to, aby zwierzęta odczuły jego niedostatek. Słoma jest konieczna, aby w okresie największych chłodów i obfitych opadów śniegu wyścielić im wybieg oraz postawić parawany chroniące przed mocnym wiatrem. Naszym głównym celem jest przywrócenie pacjentów naturze, co udaje nam się głównie dzięki tym działaniom i Państwa wsparciu, które pozwalają im w dobrej kondycji przetrwać zimę. Odnośnik do aukcji znajduje się poniżej. Więcej o naszej zbiórce można przeczytać TUTAJ.

Więcej zdjęć zimujących bocianów do obejrzenia w Fotogalerii I oraz w Fotogalerii II.
Zdjęcia z zabiegów można zobaczyć Tutaj.

 

Sezon postrzeleń...

Postrzelenia zwierząt dla zabawy to sytuacje, z którymi zmuszeni jesteśmy stykać się już od dawna. W ostatnim czasie  niestety spotkaliśmy się z nasilonym zjawiskiem ranienia dzikich osobników z broni pneumatycznej - głównie ptaków.  Jedną z nieszczęsnych ofiar ludzkiego okrucieństwa okazał się być piękny Raróg (Falco cherrug), który przyleciał aż z pod Wiednia. Sokół został  dostarczony do nas na początku sierpnia przez Straż Miejską z Przeworska. Był niezwykle silny i agresywny. Szczegółowe zdjęcia rentgenowskie wykazały obecność śrutu w okolicach prawego obojczyka. Zatrzymał się on na kości i utkwił w ranie. Zwierzę miało naprawdę dużo szczęścia. Gdyby pocisk trafił pół centymetra dalej, dla sokoła skończyłoby się to tragicznie. Operowaliśmy go około dwóch godzin. Zabieg zakończył się pomyślnie. Ptak z każdym dniem po operacji wracał do formy. Historia tego sokoła nie wyróżniałaby się od innych tego typu przypadków gdyby nie fakt, iż pierwszy raz mieliśmy do czynienia z tym gatunkiem oraz że na jego szponach zauważyliśmy dwie obrączki: pierwsza z numerem, druga z adresem strony internetowej. Okazało się, że ptak pochodzi z prywatnej, Austriackiej hodowli. Nawiązaliśmy kontakt z właścicielem sokoła, a ten, oczywiście wdzięczny za udzielenie mu pomocy, wyraził chęć przyjazdu po swojego podopiecznego. W pełni zdrowego ptaka odebrał z początkiem września. Opiekun nie był w stanie wyjaśnić, dlaczego raróg mu uciekł i na trasę swojej wędrówki wybrał akurat Pogórze Karpackie. Gatunek ten bardzo sporadycznie i wyjątkowo zalatują do Polski. Oprócz wspomnianego ptaka do naszego ośrodka trafiły jeszcze cztery bociany oraz gawron, przy których prześwietlenie wykazało obecność śrutów. Jednego boćka, w którego ciele znaleźliśmy aż trzy pociski,  pomimo usilnych prób niestety nie udało nam się uratować. Najsmutniejsze w tej całej sytuacji jest to, że w rzeczywistości wykrycie sprawców tego typu przestępstwa jest bardzo trudne, a w większości przypadków wręcz niemożliwe, jeśli nie przyłapie się ich na gorącym uczynku.

Więcej zdjęć z leczenia raroga w Fotogalerii.
Więcej zdjęć z zabiegu postrzelonego gawrona Tutaj, a postrzelanego bociana Tutaj.

 

Sarnia gromadka...

Pięć małych saren trafiło ostatnio do naszego ośrodka. Pierwszy jelonek został znaleziony niedaleko wsi Ujkowice na środku porośniętej krzakami dużej łąki - przypadkowo wpadł on do niezabezpieczonej studni. Przez kilka dni skamlał i piszczał nie mogąc się z niej wydostać. Odwodnione i skrajnie wyczerpane zwierzę usłyszał przypadkowy spacerowicz, który bezzwłocznie zajął się małym malcem. Koźlak miał dużo szczęścia, gdyż niewiele brakowało, aby jego przykra historia zakończyła się tragicznie. Byliśmy zmuszeni przez kilka dni karmić go sondą żołądkową. Niebawem zaczęły trafiać do nas kolejni pacjenci. Pierwszy stracił matkę w wypadku samochodowym, a opiekunka drugiego zdechła po spożyciu zatrutej żywności. Trzem naszym podopiecznym nadaliśmy imiona: niebieski, biały, czerwony - w celu ich rozróżnienia. Każda sarenka otrzymała też opaskę, kolorem odpowiadającą jej imieniu. Po pewnym czasie dowieziono do nas jeszcze dwa kolejne koźlęta. Pierwsze - osierocone przez matkę - zostało dostrzeżone w okolicach Rzeszowa. Drugie znalezione nieopodal Krosna ucierpiało w wyniku zetknięcia z pracującą kosiarką. Czerwiec i lipiec to miesiące, w których notujemy najwięcej takich przypadków. Przeprowadzane w tym okresie prace przy ścinaniu wysokich traw sprzyjają ciężkim urazom pochodzącym od narzędzi użytych przy wykaszaniu. Sarenka przeżyła tylko dzięki szybkiej reakcji i skomplikowanemu zabiegowi chirurgicznemu. W sumie mamy już pięć młodych pacjentów i wszyscy czują się dobrze. Jeśli rehabilitacja przebiegnie po naszej myśli, odzyskają wolność późną jesienią lub wczesną wiosną - w zależności od ich kondycji. Będziemy powoli starać się karmić je bez ingerencji człowieka, aby na przełomie sierpnia i września całkowicie przestawić je z mleka na paszę w postaci liściarki. Obecnie nasi podopieczni wypijają około czterech litrów mleka zastępczego dziennie. Bywało, że najmłodsze osobniki musiały być karmione nawet co dwie, trzy godziny. Koszty są bardzo duże, dlatego, podobnie jak w przypadku naszych bocianów, mogą Państwo przyczynić się do wykarmienia naszych sarenek. Więcej szczegółów: TUTAJ.

Więcej zdjęć naszych sarenek w Fotogalerii I oraz Fotogalerii II.
Więcej zdjęć z ich leczenia Tutaj.

 

Bocianie towarzystwo...

Do naszych trzech bocianich piskląt mających niespełna miesiąc dołączyły kolejne. Dziewięć uratowanych sierot posiada podobną historię – straciły gniazda lub zostały porzucone. Trwające przez dłuższy okres upał i brak opadów spowodowały niedostatek pożywienia w okolicach ich żerowisk. Gdy bociany nie są w stanie zapewnić pokarmu swoim wszystkim wychowankom, mniejsze pisklęta niestety zostają skazane na śmierć głodową. Jeśli rodzic uzna, że młode jest zbyt słabe, aby sobie poradzić, pozbywa się go z gniazda. Bywa również tak, że podczas przepychanek po dostarczone jedzenie najstarsze rodzeństwo wyrzuca pozostałe. Łącznie pięć porzuconych piskląt zostało dostrzeżonych i uratowanych przez przypadkowych przechodniów w kilku podkarpackich wsiach. Zorganizowano im transport i bezpiecznie dotarły do naszego ośrodka. Poważne zagrożenie dla wyeksponowanych wysoko gniazd stanowią również gwałtowne burze. Towarzyszące im silne podmuchy wiatru są w stanie znacznie uszkodzić, a nawet strącić długo i starannie budowane domostwa. Tak właśnie stało się z bocianim gniazdem w jednej z podrzeszowskich miejscowości - Kolbuszowej. Z powodu niespodziewanej wichury straciły je kolejne cztery pisklęta - zostały przywiezione do nas przez miejscowych strażaków. Otrzymujemy sygnały o podobnych przypadkach, dlatego przygotowujemy się na ewentualne przyjęcie następnych bocianów. Przygarnięte młode stanowią towarzystwo dla trójki potomstwa pary rezydujących u nas kalekich bocianów. W sumie mamy ich już dwanaście. Wszystkie są w pełni zdrowe i czują się dobrze. Naszym priorytetem jest teraz przystosowanie ich do odlotu tak, żeby wyrosły na w pełni samodzielne i zdrowe osobniki. Ich wykarmienie jest dla nas nie lada problemem. Dziennie bociany muszą spożyć odpowiednik dwudziestu procent swojej masy ciała. Nasze zapasy ryb są już niemal na wykończeniu, a my zmuszeni jesteśmy zamawiać kolejne dostawy co niesie ze sobą spore koszty. Można wspomóc nasze pisklęta na specjalnie dla nich otwartej aukcji sezonowej. Więcej szczegółów o naszej zbiórce TUTAJ.

Więcej zdjęć naszych bocianów w Fotogalerii I oraz Fotogalerii II.
Więcej zdjęć z ich badania Tutaj.

 

Bocianie narodziny...

Pośród naszych niemogących latać bocianów utworzyły się trzy pary, które bardzo się ze sobą zżyły. Na wybiegu pojawiły się również gniazda zbudowane bezpośrednio na ziemi. W konstruowaniu swoich siedzib brały udział zarówno samce i samice. To już drugi rok, kiedy nasi podopieczni stawiają domostwa na gruncie. W środowisku naturalnym zdarza się im to bardzo rzadko, gdyż obawiające się drapieżników, np. lisów bociany z reguły gniazdują wysoko, na słupach, dachach budynków lub specjalnych platformach. Zapewne zdają sobie sprawę, że u nas mogą czuć się bezpiecznie, gdyż mają swój ogrodzony i odpowiednio zabezpieczony przed nieproszonymi gośćmi wybieg. W tym przekonaniu definitywnie utwierdziło nas to, że w okresie wielkanocnym znaleźliśmy w jednym z gniazd cztery jaja. Para naprzemiennie zaczęła je wysiadywać, a my, kontrolując ją z niecierpliwością czekaliśmy na moment wyklucia. Zauważyliśmy, że kilkoro naszych starszych pensjonariuszy pomagało szczęśliwym ptakom, na bieżąco odganiając od gniazda młodszych, niezwykle ciekawskich osobników. Bocianom nie przeszkodziły nawet kilkudniowe przymrozki na początku maja - świetnie poradziły sobie z chłodniejszym okresem. Po trzydziestu trzech dniach ciągłego wysiadywania ptasi rodzice doczekali się potomstwa. Z trzech spośród czterech jaj wykluły się małe pisklęta. Są całe i zdrowe z każdym dniem przybierając na masie. Rodzice doskonale radzą sobie z wykarmianiem młodych nosząc im ryby, którymi karmimy pozostałą część stada. W gnieździe pisklęta spędzą najbliższe pięć tygodni. Następnie zacznie się dla nich nauka kluczowej dla samodzielnego przeżycia umiejętności - latania. Mamy głęboką nadzieję, że młodym bocianom uda się jeszcze w tym roku pofrunąć do Afryki!

Więcej zdjęć bocianich jaj w gnieździe w Fotogalerii.
Więcej zdjęć piskląt Tutaj.

 
Więcej artykułów…


Kredyt Bank, oddział Przemyśl

27 1500 1634 1216 3005 4390 0000

Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych

Przekaż nam

KRS 0000313847

Przekaż nam Twój 1%. Bezpłatnie wypełnij i wyślij PIT przez internet w e-pity 2010: PIT-36, PIT-36L, PIT-37, PIT-38, PIT-39