Uszaty odlot...
Pożegnaliśmy dwie sowy uszate, które trafiły do Ośrodka na początku 2009 roku. Jedna z sów została znaleziona w okolicach Jarosławia z licznymi widocznymi obrażeniami zewnętrznymi. Prawdopodobnie została zaatakowana przez dużo większego drapieżnika. Udało jej się wymknąć. Została zauważona przez przypadkowych przechodniów, jak z niemałym ubytkiem piór w lewym skrzydle bezskutecznie próbowała wzbić się w powietrze. Wybawiciele od razu przywieźli ją do nas. W naszym ośrodku czekała ją długa rehabilitacja i powrót do zdrowia. Z kolei druga uszatka trafiła dwa miesiące później od swojej poprzedniczki. Znaleziono ją osowiałą niedaleko za miastem w pobliżu szosy. Była w utrzymującym się szoku. Podejrzewaliśmy, że w wyniku przypadkowego zderzenia z jadącym samochodem co jest dość powszechnym zjawiskiem przy ruchliwych trasach. Na szczęście oprócz zwichniętego skrzydła nie zdiagnozowaliśmy u niej poważniejszych obrażeń. Obie sowy na czas leczenia przebywały razem w jednej wolierze. Zaprzyjaźniły się. Po kilku miesiącach kuracji były gotowe do odlotu. Wolność odzyskały pod Przemyślem, niedaleko Kalwarii Pacławskiej. Teren pagórkowaty, znacznie zalesiony i mało zaludniony stwarza im doskonałe warunki bytowania. Pożegnanie nie trwało długo. Ptaki błyskawicznie rozpostarły skrzydła i z charakterystyczną dla nich dostojnością wzbiły się w przestworza.
Więcej zdjęć do obejrzenia w Fotogalerii.



















