W walce z żywiołem...
Jak się ostatnio przekonaliśmy, wezbrane rzeki nie zagrażają tylko i wyłącznie ludziom. Wysoki poziom wód dał się również odczuć dzikim zwierzętom. Kilka dni temu rwący nurt Sanu niedaleko Przemyśla porwał Sarnę leśną. Sarna dryfowała rzeką przez centrum miasta. Bezbronne i bezsilne zwierzę bezskutecznie próbowało się ratować, próbując wydostać się z powrotem na brzeg. Żywioł okazywał się silniejszy. Sekundy dzieliły ją od utopienia. Desperacka walka o życie rzuciła się w oczy przechodzącym nieopodal spacerowiczom. Bez chwili wahania zajęli się potrzebującym pomocy zwierzęciem. Powiadomiony został patrol Straży Miejskiej, któremu z pomocą przechodniów cudem udało się wyciągnąć sarenkę na brzeg. Była tak osłabiona, że nie miała nawet sił do instynktownej obrony i ucieczki. Błyskawicznie zorganizowano transport i w stanie krytycznym dowieziono ją do nas. Ku naszemu zaskoczeniu okazało się, że sarna jest w stanie zaawansowanej ciąży. W celu ratowania przeżuwaczy niezbędnym okazał się natychmiastowy, trwający półtorej godziny zabieg cesarskiego cięcia. Mimo, że szanse na przeżycie dorosłej sarny były nikłe, ratowaliśmy ją do końca. Niestety z powodu skrajnego wycieńczenia nasilonego stresem całej tej sytuacji oraz odniesionych obrażeń matki nie udało się uratować. Młode przeżyły. Są całe i zdrowe. Na świat przyszły 2 koźlęta, samiec i samiczka. Sarenki tuląc się piją mleko z butelki, traktując nas jak własną matkę. Naszym priorytetem jest teraz ich wykarmienie oraz przystosowanie do samodzielnego bytu na wolności. O ich dalszych losach będziemy na bieżąco informować.
Więcej zdjęć naszych sarenek do obejrzenia w Fotogalerii.
Zdjęcia z zabiegu można zobaczyć Tutaj.



















