"Wzbiłeś się...!"
Bielik, który trafił do nas ponad dwa tygodnie temu odzyskał wolność. Jego błyskawiczny powrót do formy przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. W kwestii przypomnienia, trafił do nas w stanie agonalnym spowodowanym silnym zatruciem Furadanem. Dzięki niezwłocznie udzielonej pomocy i całodobowej opiece udało się go uratować. Ptak z każdym dniem czuł się coraz lepiej. Po intensywnej, tygodniowej terapii lekowej odzyskał pełnię sił. Przeczekaliśmy zimniejszy okres, żeby wypuścić go jak tylko trochę się ociepli i stopnieją śniegi. Ewidentnie chciał wzbić się już w przestworza. W poniedziałek zadecydowaliśmy, że nie ma potrzeby jego dłuższego przetrzymywania. Pogoda dopisała. Piękny, słoneczny dzień stał się idealną okazją do pożegnania z Bielikiem. W okolicach południa przenieśliśmy go do dużego, kartonowego pudła, przygotowanego na czas transportu. Zapakowaliśmy do samochodu i ruszyliśmy w kierunku Starzawy. Na miejscu dało się zauważyć pierwsze oznaki wiosny. W tym samym miejscu do natury wróciły dwa nasze poprzednie Bieliki. Znajduje się tu gospodarstwo rybne obejmujące zespół stawów, będący ostoją ptactwa wodnego i błotnego. Jest również miejscem odpoczynku ptaków podczas corocznych przelotów. Gwarantuje więc skrzydlatym podopiecznym możliwość bezpiecznej aklimatyzacji związanej z powrotem do swojego dzikiego środowiska. Otworzyliśmy pudło, z którego błyskawicznie wyłoniła się sylwetka Bielika w całej swojej okazałości. Ptak rozłożył majestatycznie swoje wielkie skrzydła, po czym pewnie i szybko zaczął wznosić się w górę, by po chwili stać się tylko ledwo dostrzegalnym punktem na linii horyzontu.
Więcej zdjęć do obejrzenia w Fotogalerii.
Zdjęcia z leczenia Tutaj, zdjęcia z powrotu do formy Tutaj.



















