Bezdomny Boa...
Na jednym z przemyskich osiedli znaleziono martwego węża, na którego natknął się w zaroślach przypadkowy przechodzień. Myśląc, że zwierzę jest w letargu, dostarczył je do naszego ośrodka - od razu stwierdziliśmy zgon. Okazało się, że jest to przedstawiciel Boa dusiciela. Był on w stanie wczesnego rozkładu, co świadczy o tym, że musiał leżeć martwy kilka dni. Do dziś nie wiadomo, kto był właścicielem gada. Nie wiemy też, w jakich okolicznościach zdechł i dlaczego się tam znalazł. Znakiem zapytania pozostaje również fakt, czy jego opiekun pozbył się go świadomie, czy może wąż sam mu się wymknął. Wzrost zainteresowania polskiego społeczeństwa zwierzętami egzotycznymi sprawia, że ucieczki gadów hodowlanych stają się powszechnym problemem, z którym służby interwencyjne oraz porządkowe stykają się coraz częściej. Zdarza się również, że ludzie nie są świadomi odpowiedzialności, która wiąże się z opieką nad zwierzęciem egzotycznym, a późniejsze porzucenie ich staje się najłatwiejszym pozbyciem problemu. Naturalnym środowiskiem Boa dusicieli są dżungle Ameryki Południowej, dlatego do rozwoju potrzebują odpowiednich warunków. W hodowli wymagają odpowiedniej temperatury, wilgotności powietrza, pokarmu oraz terrarium. Pozostawiony na wolności wąż w naszym klimacie nie ma szans na przeżycie. Dorosłe osobniki w niewoli rzadko osiągają długość większą niż 3,5m. Ich rozmiar najczęściej oscyluje w okolicach 2,5m. Gad, który trafił do nas liczył 170cm. Boa tej wielkości raczej nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla człowieka. Przeprowadzimy sekcję zwłok, która powinna odpowiedzieć na pytanie, co było bezpośrednią przyczyną jego zgonu.
Więcej zdjęć do obejrzenia w Fotogalerii.















